a

Facebook

Twitter

Copyright 2015 Libero Themes.
All Rights Reserved.

8:00 - 18:00

Pracujemy od: Pn. - Pt.

Facebook

Twitter

 

Wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej – paraliż miast, państwa i życia społecznego.

Płatek i Wspólnicy > Blog  > Wypowiedzenie Konwencji Stambulskiej – paraliż miast, państwa i życia społecznego.
wypowiedzenie konwencji stambulskiej

Wczoraj, 17 marca 2021 roku, na ulice ponownie wyszły tłumy. Tym razem po to, by wyrazić swój sprzeciw wobec działań podejmowanych przez rząd. Znowu. Nie dalej jak kilka miesięcy temu, duża część społeczeństwa zjednoczyła się. Ludzie chcieli stawić opór wobec zmiany, już i tak restrykcyjnych, przepisów regulujących prawo do aborcji.

Ponownie, zarówno kobiety, jak i mężczyźni, ramię w ramię, pokazują swoje nastroje wobec projektu „Tak dla rodziny, nie dla gender”. W mediach rozgorzała dyskusja na temat tego, czym jest obowiązująca antyprzemocowa Konwencja Stambulska. Sprawdzano również jakie zagrożenia niesie za sobą projekt ją wypowiadający. Zauważyłam, że część przekazów niestety jest przekłamana na którąś ze stron, a konkretnych i rzetelnych informacji próżno jest szukać.

Jest to temat oczywiście istotny społecznie, jak zresztą każda modyfikacja obowiązującego prawa. Ostatnio zresztą wszelkie zmiany okraszone są niemałymi kontrowersjami. Niemniej jednak warto przyswoić garść suchych faktów. Choćby po to, by wyrobić własne zdanie.

O co chodzi?

Genezy aktualnej sytuacji należy dopatrywać się w wydarzeniach z lipca 2020 r. Zbigniew Ziobro, jako minister sprawiedliwości, zadeklarował wówczas rozpoczęcie procesu formalnego wycofania się z konwencji stambulskiej. Wskazał na szkodliwość traktatu, z uwagi na wymóg szkolnego nauczania dzieci o płci w sposób ideologiczny i dewaluuje płeć biologiczną. Wówczas między innymi Rzecznik Praw Obywatelskich Adam Bodnar wezwał do „zaprzestania podważania autorytetu Konwencji i zaniechania wszelkich prac zmierzających do jej wypowiedzenia”.

Mimo to, Ministerstwo Sprawiedliwości w dniu 27 lipca ub. r. skierowało do Ministerstwa Rodziny, Pracy i Polityki Społecznej wniosek o podjęcie prac nad wypowiedzeniem konwencji stambulskiej. 30 lipca ub. r. premier Mateusz Morawiecki zadecydował o skierowaniu do Trybunału Konstytucyjnego wniosku o zbadanie zgodności Konwencji z Konstytucją RP.

Pod koniec grudnia Ordo Iuris wraz z Chrześcijański Kongresem Społecznym zgłosili do Sejmu obywatelski projekt ustawy „Tak dla rodziny, nie dla gender”. Inicjatywę tę poparło łącznie 150 tysięcy osób. 10 lutego br. projekt skierowano do pierwszego czytania. Ono z kolei zastąpiło 17 marca br. Komitet jest reprezentowany przez byłego europosła Marka Jurka.

Projekt zakłada wypowiedzenie antyprzemocowej  konwencji stambulskiej. Dlaczego? Według autorów obowiązująca konwencja jest zagrożeniem dla polskiego społeczeństwa. Bowiem „opiera się o założenia ideologii gender”, propaguje „niestereotypowe role płciowe, posługuje się pojęciem „płci społeczno-kulturowej”. Ponadto wnioskodawcy podkreślają, że może prowadzić do „negacji konstytucyjnej tożsamości małżeństwa jako związku kobiety i mężczyzny”. Projekt wzywa polskie władze do „wykorzenienia” zwyczajów opartych o „stereotypowy model roli kobiet i mężczyzn”.  Mocne. Co faktycznie możemy wyczytać z treści Konwencji Stambulskiej?

Czym jest Konwencja Stambulska?

Konwencja o zapobieganiu i zwalczaniu przemocy wobec kobiet i przemocy domowej, potocznie nazywa się Konwencją Stambulską. Opracowano ją przez Radę Europy w celu zwalczania przemocy wobec kobiet i przemocy domowej.

Konwencja uznaje, że kobiety i dziewczęta są narażone na przemoc ze względu na płeć bardziej niż mężczyźni i chłopcy. Niemniej jednak ma mieć zastosowanie wszystkich ofiar przemocy domowej, niezależnie od płci.

Ponadto zakazuje usprawiedliwiania przemocy względami kulturowymi, zwyczajowymi, religijnymi, tradycyjnymi ani tzw. względami „honoru”. Dotyczy to zwłaszcza twierdzeń, jakoby ofiara przekroczyła kulturowe, religijne, społeczne lub tradycyjne normy lub zwyczaje stanowiące kryteria właściwego zachowania.

Państwa, które ratyfikowały Konwencję, zobowiązane zostały do zmiany wewnętrznie obowiązujących przepisów, by były one zgodne z założeniami ratyfikowanego dokumentu.

Do czego zostały zobowiązane ratyfikujące państwa? Między innymi do zmiany prawa, tak by definicja przestępstwa przemocy seksualnej opierała się na braku zgody osoby pokrzywdzonej oraz do zagwarantowania, że prawo jest stosowane do przestępców seksualnych również wtedy, gdy pokrzywdzonymi są ich obecne lub byłe żony lub partnerki.

Ze względu na później omawiane kwestie, warto tutaj wskazać również nakaz inwestowania w działania zapobiegające przemocy seksualnej. Dzieje się to poprzez podnoszenie świadomości społecznej, edukację, media i zaangażowanie organizacji pozarządowych.

Założenia projektu Ordo Iuris

„Tak dla rodziny, nie dla gender”. Zacznijmy od wyjaśnienia czym jest owiane złą sławą w naszym kraju słowo gender. W dosłownym tłumaczeniu nie oznacza ono nic innego jak płeć w języku angielskim.

Gender to też pojęcie, którym określa się sumę czynników składającą się na rolę społeczną przypisywaną danej płci w określonej kulturze. Nie jest ono tożsame z terminem płeć. Termin ten odnosi się do różnic biologicznych i zachowań seksualnych mężczyzn i kobiet.

Mało się mówi o tym, że pojęcie gender rozpoczęto stosować w badaniach antropologicznych drugiej połowy XIX wieku. Używano go w celu odróżnienia płci kulturowej, czyli tożsamości płciowej ukształtowanej w procesach wychowania i socjalizacji, od kwestii płci biologicznej.

Powyższe definicje wydają się być logiczne, a przede wszystkim niegroźne. Nic bardziej mylnego w świadomości autorów projektu omawianej ustawy. Ordo Iuris wraz z Chrześcijańskim Kongresem Społecznym chce wycofania się z Konwencji Stambulskiej. Zarzucają oni tej umowie międzynarodowej „nieefektywne i nacechowane ideologicznie rozwiązania”, które „nie służą ochronie rodziny i jej członków przed zjawiskami patologicznymi”.

W projekcie możemy znaleźć między innymi to, że „art. 12 konwencji zobowiązuje państwa do „wykorzenienia”  zwyczajów i tradycji „opartych na stereotypowym modelu roli kobiet i mężczyzn””. W myśl powyższego, Konwencja w efekcie promuje „zmiany wzorców społecznych i kulturowych dotyczących zachowań kobiet i mężczyzn.”

Owszem, omawiany art. 12 Konwencji Stambulskiej mówi  „wykorzenieniu”, ale „uprzedzeń, zwyczajów i tradycji oraz innych praktyk opartych na idei niższości kobiet lub na stereotypowych rolach kobiet i mężczyzn”. Niestety widzimy, że kładziony tak mocny nacisk na naukę umiejętności czytania ze zrozumieniem w latach szkolnych nie odnosi zamierzonego efektu w naszym społeczeństwie. Jak niestety większość aktualnie kultywowanych założeń edukacyjnych.

Gwałt jako cudzołóstwo

W kolejnych akapitach proponowanego projektu ustawy wnioskodawcy, miałoby się wrażenie, zaczynają mówić sensownie. Poświęcają sporo miejsca ochronie dzieci przed przemocą fizyczną. Jednak szybko trafiamy na zdanie, z którego można wyciągnąć wniosek, że gwałt jest cudzołóstwem – „przemoc na tle seksualnym oraz wszelkie formy jej promocji w kulturze (sic!), są poważnym zagrożeniem dla wypełniania przez małżeństwo i rodzinę ich naturalnych funkcji w społeczeństwie.”.

W projekcie znajdziemy również fragment o „mentalności przeciwnej poczęciu nowego życia”. Czyżbyśmy mieli spodziewać się w niedalekiej przyszłości ingerencji w planowanie rodziny poprzez ograniczenie lub zakaz stosowania antykoncepcji?

Na koniec niewłaściwym byłoby przemilczenie zalecenia Ordo Iuris i Chrześcijańskiego Kongresu Społecznego zakładającego, że „organy władzy publicznej kierują się domniemaniem, że dobro dziecka jest realizowane w najwyższym stopniu w rodzinie biologicznej”. A to nie właśnie dzieci, które doświadczają przemocy w dysfunkcyjnych rodzinach, powinny zostać otoczone szczególną opieką państwa, nawet jeśli miałoby to oznaczać odizolowanie od biologicznych rodziców?

Efekty i skutki

Przy zgłoszeniu projektu ustawy, wnioskodawcy wskazali, że wypowiedzenie Konwencji antyprzemocowej będzie ogromną oszczędnością dla Państwa. W budżecie zostałoby wówczas 185 mln złotych. Jak? Na tyle oszacowano koszt zalecanej przez konwencję stambulską edukacji seksualnej, która według nich tylko deprawuje dzieci. Argument wydawałoby się trafiony, w końcu gospodarka, wbrew zapewnień rządzących, jest w kryzysie.

Warto zaznaczyć, że pieczę nad przestrzeganiem forsowanej ustawy przez państwa-strony sprawowaliby, zgodnie z założeniem, osoby na wyjątkowym poziomie moralnym, najlepiej z wykształceniem prawniczym.

Wczoraj, 17 marca 2021 r. na ulice znowu wyszły tłumy i sparaliżowały miasta Polski, wzbudzając rozgoryczenie osób nieuczestniczących w zgromadzeniach. Ale czy paraliż miasta nie jest wart tego, by sparaliżowane nie zostało państwo i życie społeczne?

 

Marta Misiaszek

Facebook
YouTube
LinkedIn
Instagram